A wszystko rozpoczęło się w latach 1801-1803, kiedy to Thomas Young zaproponował falową teorię światła.
Przyjęto, że energia kwantu (fotonu) przedstawiana jest w sposób absolutnie logiczny, która to logika jest z kolei bardzo przekonująco wyrażana na każdym wykładzie przez profesorów fizyki do dzisiaj w formie:

                                                Ekw = h f  =  hc/λ

h  -  stała Plancka
f  -  częstotliwość badanej fali świetlnej
c  -  prędkość światła
λ  -  długość fali świetlnej

Napisałem „badanej” fali świetlnej, ponieważ pomierzono dla światła widzialnego (białego), zakres długości fal składowych i te długości (w zależności o źródła informacji) zawierają się w granicach (od 780 nm do 380 nm, od czerwieni do fioletu).
Na tej właśnie podstawie, zgodnie z przyjętą zależnością:

                                                c = λ f      →  f = c/λ

można było wyliczyć częstotliwość dla zakresu światła białego (widzialnego) i przyjęto ten parametr w granicach (od 400 THz do 789 THz).

Stąd energia pojedynczego kwantu (fotonu), została wyliczona na wartość (od 1,6 eV
do 3,4 eV)  -  dla wspomnianego zakresu światła widzialnego.

Wydaje się więc, że wszystko jest poprawnie i logicznie przedstawione. A więc temat nie istnieje do jakichkolwiek wokół niego dyskusji.

Proszę jednak zwrócić uwagę na ogromną nieścisłość, wzajemnie powiązanych parametrów światła. Weźmy pod „lupę” np. zakres światła czerwonego. Przyjęto jego zakres jako poprawny również (od – do).
Z niewielkimi odchyłkami (właśnie w zależności od źródła podającego tę informację) przyjęto, iż światło czerwone waha się w zakresie długości fali (λ)       (od 780 nm
do 630 nm)!
Co to w praktyce oznacza?  Czy potrafi ktoś z teoretyków przedstawić logiczne i sensowne wytłumaczenie, że promień czerwony pomimo, iż jest w wartości (od - do) dla jego długości fali  -  ma podaną jedną, konkretną wartość jego częstotliwości ?!

                                          fcz = 4,3 * 10^14 (Hz)

Jaką wartość (λ) przyjęto w obliczeniach?
Czy rozrzut od 780 nm do 630 nm jest mało istotny i posłużono się wartością średnią??  Najprawdopodobniej tak, gdyż szperając w literaturze  -  trafiłem na wyliczenia częstotliwości dla czerwieni, gdzie przyjęto długość fali  λ = 700 nm!?
Czy jest to poprawny zabieg?  A co ze skrajnymi wartościami??
Rozumiem ogólne zaskoczenie nauki i problem z interpretacją takiego oczywistego wyniku badań.  Bo nie jest to chyba zbyt logiczne, iż fala o długości 780 nm i fala o długości 630 nm  -  spełniają warunki fali czerwieni?
Przyjęliśmy wartość częstotliwości jako wartość stałą, która zupełnie nie odpowiada tak temu pierwszemu, jak i temu drugiemu zakresowi długości!?
Jak więc pogodzić ten oczywisty konflikt i poprawnie wyjaśnić ten problem w sposób logicznie spójny i zrozumiały dla wszystkich?

Moją „misją” tu na Salonie24, jest podejmowanie prób właśnie „genialnie prostych” logicznych analiz, które są w stanie w zupełnie w prawie „prymitywny” sposób wyjaśnić (będę nieco skromniejszy  -  spróbować wyjaśnić)  -  czasami zupełnie niepotrzebnie, mocno zagmatwane opisy książkowe.

Temat ten ujmę w następnej notce. Tu jedynie zasygnalizuję  -  to co naukowcom wydaje się być niemożliwe, jest całkowicie realne w Przyrodzie  (płatającej nam co krok figle i kpiącej z naszej „przematyzowanej” i tylko pozornie poprawnej logiki wyliczeń).
Prawdziwy zakres czerwieni jest nieco inny niż się oficjalnie podaje. To inne spojrzenie, umożliwia logiczne wyjaśnienie wszystkich barw składowych światła białego, jak również stwierdzenie istnienia drugiej wartości zakresu innej czerwieni, w pakiecie światła białego  -  przesuniętej o wartość „oktawy” od tej nam dobrze znanej i obserwowanej na co dzień .

Wracając do meritum i analizy tych współzależności dla parametrów światła, ujętych w oficjalnych, książkowych opracowaniach.
Cała optyka oparta jest o te wyliczone współzależności. Mam jednak wrażenie, że tak jak dla GPS-u nie jest potrzebna teoria STW (ostatnio popularny temat na kilku blogach Salonu), tak i w przypadku różnych urządzeń optycznych  (poprawnie działających)  -  raczej praktyka i związane z nią doświadczenie, są istotne dla jakości tych urządzeń, a nie wątpliwej wartości teoria.
Teoria, która powinna być spójna z empirią, a nie doprowadzać do „zwarć” w logice kogoś, kto jej ślepo wierzy!
Tak więc polegam bardziej na zdrowym rozsądku inżyniera, niż wątpliwym teoriom naukowca.
Przykro mi, że tak krytycznie oceniam tę drugą grupę, ale sami najwyraźniej nadstawiają goły tyłek do bicia!!
Niedorzecznością (według mnie i nie tylko mnie) jest śmiałe, naukowe twierdzenie, że w ogromnym kosmosie  -  promieniowanie Gwiazd, podlega efektowi Dopplera!?
Doppler niewątpliwie dobrze sprawdził się w naszej atmosferze i badane fale dźwiękowe, założenia tego efektu dobrze spełniają. Ale efekt Dopplera nijak ma się do fali świetlnej  -  to zupełnie inna bajka!

 

Są to dwa przykładowe promieniowania z dwóch Gwiazd. Jeżeli tu widoczny kolor czerwieni i niebieski jest poprawnie przedstawiony (są zgodne właśnie z efektem Dopplera)  -  to w jaki sposób może komuś się udać (na zasadzie interferencji fal)  „zmusić” te kolory, aby stały się składowymi światła białego??


Pozdrawiam
Henperol  (Henryk Pławski)